O ŻYCIACH DUSZY, WYMIARACH RZECZYWISTOŚCI, PROGRAMOWANIU CZŁOWIEKA I RESETOWANIU LUDZKIEJ PAMIĘCI POMIĘDZY WCIELENIAMI

 

IMG_3130

 

O życiach duszy,
wymiarach rzeczywistosci,
programowaniu czlowieka
i resetowaniu ludzkiej pamiéci
pomiédzy wcieleniami
(des vies de l’âme,
des dimensions de la réalité, 

du programming de l’humain
et du reseting de la mémoire humaine
entre les incarnations) 

…pendant que la nécessité de savoir de son passé
(voire: de son simultanéité si nous traversons à la vision de “temps”
comme d’une des dimensions aux propriétés analogiques que celles de l’espace),
de SES vies – possible seulement comme l’effet de la conscientisation de l’Âme
et inséparable de cette conscientisation – est la condition nécessaire
de s’élever sur les niveaux consécutifs de l’existence.

Atteindre ces mémoires – ou ces savoirs – spontanément ou en découvrant les méthodes
de la re-mémorisation (voire: de l’accès aux différentes dimensions de(s) la réalité(s) simultanée(s)) est donc la chose fondamentale dans la vie de l’humain qui – au cours de son existence terrienne – se trouve sur le point de monter sur les niveaux de la conscience plus élevés que ceux des automatismes, des programmes, des dépendances des astucieuses illusions et de la vision de la réalité identique que celle des prisonniers de la Cave de Platon…

…Je me prends la liberté de transcrire ici quelques des fragments de l’interview
« Wielowymiarowe oczyszczanie człowieka »
przeprowadzonego przez Niezaleznà TW
z autorkà metody tytulowej IWONÀ GAWLICKÀ:
Lien vers son site :
http://drogadowolnosci.net
Lien vers le site de Niezalezna TW :
http://niezaleznatelewizja.pl
Le texte en langue polonaise est diffusé sans polskie znaki
suite d’écrire sur le clavier AZERTY.

 

IMG_3134

 

NTW : « …Bardzo wiele – tych waszych mysli, czy wyobrazen o tym, kim jestescie,
tak naprawdé pochodzi od czegos zewnétrznego.
I.G. : …I zastanawiam sié, czy przypadkiem nie jest tak,
ze zyjemy wedlug oprogramowania [stworzen] obcych.
(…).
NTW : A gdzie miejsce na naszà suwerennosc…?
Na nasze boskie pochodzenie i Zrôdlo: té czésc Zrôdla w nas (…) ?
I.G. : …Jest, ono w ludziach jest, i ludzie sà cudowni i piékni ; dostrzegam w ludziach to ich wewnétrzne piékno : oni dàzà do milosci, do harmonii, do doskonalosci. Bardzo sié starajà. Ale te oprogramowania – nie tylko te zewnétrzne, ale i te wewnétrzne – powodujà, ze czlowiek ciàgle, od wielu tysiécy lat, boryka sié : caly czas dàzy do swiatla, do milosci – i caly czas jest, tak naprawdé, w tym samym miejscu. Nie poszedl ani kroku wyzej.
NTW : To skoro môwisz o oprogramowaniach, ktôre sà nam narzucane… czemu one sluzà, co to jest : pewna forma eksploatacji ludzi… ? Zniewalania ludzi, dla wlasnych celôw, skoro istniejà te programy I KOMUS SLUZÀ… ?
Nie nam… ?
I.G. : No nie nam.
NIE NAM.
Powodujà, ze czlowiek bardzo czésto nie ma szans, zeby sié rozwijac.
Chcialabym tu jeszcze zwrôcic uwagé na cos takiego, jak blokowanie czlowiekowi wszystkich czakr.
Czlowiek, gdyby troszeczké wiécej widzial, gdyby mial wiékszà swiadomosc, wiedzialby, jak wyglàda jego zycie w momencie kiedy opusci cialo.
Inaczej môwiàc : umiera.
Wielu ludzi jest w wielkiej depresji, i wiele istot, ktôre wychodzi z ciala…
Mialam kiedys przypadek pani (…). Bliski jej czlowiek nagle umarl, i byla w ciézkiej depresji, na mocnych psychotropach, nie mogla sié pozbierac… i kiedy przyszla do mnie, zobaczylam, ze jej przyjaciel stoi przed nià, i trzyma jà za bluzké, i krzyczy do niej : « Dlaczego ty mnie ignorujesz, dlaczego mnie nie slyszysz… ? »
I dopiero, kiedy zaczélamz nim rozmawiac : ze nie zyje, nie ma tego ciala, ze to cialo juz zostalo pochowane, wtedy i on zaczàl sié uspokajac (…), a ona wrôcila do zdrowia ».

 

IMG_3136

I.G. : « To, co nam kiedys môwiono : « Wyrzuc wszystkie ksiàzki, poniewaz cala wiedza jest w tobie »
Myslé, ze tak jest. Oczywiscie ksiàzki kocham, czytam, mam duzo ksiàzek : ale zgadzam sié z tym, ze w nas samych jest cala informacja ; natomiast dostajé coraz wiécej kluczy « jak odczytywac ». Robiàc czasami sesjé sama sobie, jestem zaskoczona, ze w naszych komôrkach zapisana jest kazda sekunda naszego zycia. Kiedy cos-tam sobie czyscilam, bylam zaskoczona tym, ze [okazywalo sié, ze] takie rzeczy pamiétam z dziecinstwa, ze widzé takie obrazy.
Tak samo mozemy zobaczyc relacje z kims z poprzedniego wcielenia.
Myslé, ze moze to byc w przyszlosci bardzo ciekawa droga dla ludzi…
(…) W momencie, gdybysmy popatrzyli na to, co làczylo ludzi w poprzednim wcieleniu – bo ludzie to czujà (…) – cos wiécej czujà, cos wiécej widzà : moze nie do konca sà tego swiadomi, ale czujà, ze tak jakby sié skàds znali ; nie wiedzà skàd. Ale gdybysmy popatrzyli, ze – owszem, znali sié…
(…)
NTW: Czytamy to w literaturze, to sié powtarza: mnôstwo osôb spotyka sié ponownie w “dzisiejszych” wcieleniach, zeby cos z “tamtych” czasôw dokonczyc, zalatwic, poprawic, tak…? A ty môwisz…
I.G.: Chyba niekoniecznie.
NTW: Niekoniecznie…?
I.G.: Niekoniecznie.
NTW : No to, co to za mechanizm : ze trafiasz ponownie na te same dusze, z ktôrymi spotkalas sié wczesniej, i – takie zaklété kolo… ? »
I.G.: Tak. Tak: niekonczàce sié… takie chaotyczne – zycie. Takie niekonczàce sié chaosy.
Ktôre przyczyniajà sié do tego, ze czlowiek dalej zyje w dysharmonii.
NTW: Ale przeciez skoro môwimy o naprawianiu czegos ze starego wcielenia w nowym, zadoscuczynieniu, jakiejs chéci… np. ktos komus pomagal, druga osoba chce sié w jakis sposôb odwdziéczyc, o jakichs karmicznych zwiàzkach…
I.G.: Czasami sié tak zdarza.
NTW: …Ta karma… (…) To jest tez magnetyzm, przyciàganie: miales z kims relacjé, ona nie zostala zamkniéta na zasadzie jakiejs zamkniétej ukladu harmonicznego, i co…? I wracasz do niej z powrotem: moze zmieniajà sié tylko role…?
I.G. Ja uwazam, ze to jest jeden wielki chaos: dlatego, ze jezeli ludziom coraz wiécej sié przypomina, i okazuje sié, ze czlowiek przypomina sobie wiele zwiàzkôw z wielu wcielen (…), to sam czuje sié bardzo czésto zagubiony…
NTW: To w takim razie, kto decyduje o tym, ze wracamy…? Bo jednak (…) ten inny wymiar, gdzie podejmuje sié decyzje o tym, ze dusza ma kolejne wcielenie, i cala fala idzie ludzi, ktôrzy w tym samym czasie zyli, w innych rolach, i nagle decydujemy sié, ze sié – powiedzmy – w ciàgu tych trzydziestu lat inkarnujemy – i co…? I z czego wynika ta decyzja (…)? »

 
(…)

 

I.G. : « Gdybysmy przyjéli takà teorié, ze wsrôd nas jest wiele kreatur obcych, ktôre zywià sié ludzkà energià, ludzkà emocjà : czésciowo swietnie sié zywià tà energià, emocjà, za zycia czlowieka, czésciowo – wyszukujàc czlowiekowi « winy » – zywià sié nià po opuszczeniu przez niego ciala. Tam naprawdé jest bardzo podobnie, jak na Ziemi : czyli, ze jezeli widzé, ze kobieta byla gnébiona za zycia, przez jakiegos-tam czlowieka, tam tez jest gnébiona ; takze wcale jej nie jest lepiej. I teraz, chcé przytoczyc pewnà ksiàzké (« Nasz dom »), ktôra bardzo ladnie opisuje tzw. pieklo.
Jezeli przyjmiemy takà teorié, ze oprôcz prawa ziemskiego istnieje jeszcze prawo kosmiczne : ktôrego, niestety, ludzie nie znajà (gdyby je znali, nie robiliby blédôw, i nie schodziliby do tzw. piekla)… môwi sié, ze w piekle ludzie cierpià za tzw. « grzechy » : a moim zdaniem, oni sà dalej wysysani z energii i z emocji ; i w momencie, kiedy czlowiek jest juz do cna wyssany, idzie do tzw. « czyscca ».
« Czyscca » po to, zeby sié zregenerowac, i po to, zeby zrozumiec swoje « blédy ».
…I môwià tam do niego : « Zrozumiales swoje « blédy »… ? »   
…I zalôzmy, ze ktos powie : « Zrozumialem » : gdzie ta osoba pojdzie najpierw, zanim zejdzie na Ziemié… ?
Tam [w ksiàzce i filmie – ndB↑W] wyraznie jest to pokazane.
Do – resetacji.
…W zwiàzku z tym, wszystko jest mu resetowane – i znowu powtarza sié niekonczàca sié opowiesc : czyli przychodzi zresetowany, nie wie po co przychodzi, dlaczego, ani co ma zrobic.
[Uwazam, ze] jest to bardzo nie w porzàdku wobec czlowieka ».

 
***

 
NTW : « W naszym cyklu zycia na Ziemi, swiadomosc tego, ze mialo sié poprzednie
[lub symultaniczne, si exclure l’existence de temps dans sa compréhension traditionnelle – ndB↑W]
wcielenia jest minimalna.
Jest mala.
Jest – jakby – nieadekwatna do potrzeb.
Mamy mnôstwo traum, rôznych zachowan o zrôdlach niezrozumialych dla nas samych, bo uwazamy, ze to jest « jedno zycie », i ono rzutuje rôwniez na naszà filozofié…
I.G. : Pracujàc z ludzmi, zauwazylam, ze niektôrym z nich, przez wszystkie wcielenia zyje sié bardzo dobrze, niektôrzy przez wiele, wiele wcielen sà – w cudzyslowie – katami, i w rôzny sposôb dokuczajà ludziom, a niektôrzy, przez wiele, wiele wcielen, sà ofiarami. I teraz tak : jezeli oglàdaliscie panstwo film pod tytulem « Kod piramid »… tam, w ostatnim odcinku, jest informacja, ktôra na poczàtku wydawala mi sié malo znaczàca (pôzniej dopiero oswiecilo mnie, ze nie): ze bardzo wazne jest to, gdzie ludzie sà chowani.
…Okazuje sié, ze elita ziemska jest chowana w Miejscach Mocy – albo inaczej, na tzw. meridianach. Bylo uzyte nawet takie zdanie : ze w Chinach byl zakaz chowania ludzi w Miejscach Mocy albo w miejscach meridianôw Ziemi…
BYL ZAKAZ.
NTW : Zeby nie trafili do lepszych swiatôw… ?
I.G. : Nie. Myslé, ze to powodowalo, ze czlowiek – kiedy sié odradzal – tak duzo nie gubil [donc dysponowal wiedzà nabytà w ciàgu poprzedniego – lub symultanicznego – wcielenia. …Sposob zachowania tej wiedzy dziéki konscjentyzacji duszy – niezaleznie od miejsca pochowania ciala po smierci i tego czy miejsce to jest Miejscem Mocy czy tez nie, opisuje i przedstawia rôwniez Dymitri Wereszczagin w cyklu swoich ksiàzek « DEIR » – ndB↑W].
NTW : Czyli, znajdowal sié – po smierci – w przestrzeni o lepszej jakosci.
I.G. : Tak, tak, dokladnie tak.
I teraz pytanie o to, na jakich miejscach usytuowane sà nasze cmentarze.
…Bardzo, bardzo intrygowala mnie sprawa pochôwkôw.
Wewnétrznie wiedzialam, ze wszyscy faraonowie znosili wyrzàdzanà im w tej materii krzywdé, bédàc chowani tak, jak byli chowani.
Môwilam : « Sluchajcie, wiem, ze kaplani nie byli chowani tak samo, jak faraonowie ».
I w ktôrejs z ksiàzek archeologicznych dotarlam do informacji, ze w pewnych miejscach pochôwki byly uzaleznione od statusu.
NTW : No… to dosc powszechne.
I.G. : Oczywiscie. Ale na pierwszym miejscu wyrôzniani byli kaplani : ktôrzy chowani byli w tzw. grobach nadziemnych (sic…), i… drewnianych.
Natomiast, zarôwno przeciétny czlowiek starozytnego Egiptu, jak i faraonowie, byli chowani w labiryntach, w katakumbach…
Dusze faraonôw byly bardzo uszkadzane energetycznie ».

 

(…)

 

I.G. : « Im czlowiek bardziej idzie sciezkà rozwoju duchowego, tym bardziej slyszy ».
(…)
…A PÔZNIEJ… pracujé nad wyciàganiem czipôw : i myslé, ze co czwarty czlowiek jest concerné par cela.
Robié to okreslajàc kazdy, nazywajàc i môwiàc co powodowal on w zyciu czlowieka, opisujàc to bardzo dokladnie. Wiéc to nie jest na zasadzie mojej fantazji (…) : okreslam bardzo konkretnie to, czego on dotyczy. I ludzie otwierajà szeroko oczy : ze to, co môwié, niestety, jest prawdà… »

 

→ → →

 

Wypowiedzi: Wywiad NIEZALEZNEJ TW z IWONÀ GAWLICKÀ,
autorkà metody Wielowymiarowego Oczyszczania Czlowieka (2014).
Transkrypcja: BALLADYNA↑WITCH (2018).
Phototographies: B↑WITCH (Océan Atlantique) ↑↑↑

 

 

 

CHOCS TRAUMATIQUES & THE POWER DE L’AUTOGUÉRISON. PUISSANCE DE L’HUMAIN INDÉPENDANT DANS SA PENSÉE ET LE MÉCANISME DE L’ENLEVER À L’INDIVIDU PAR LES BALANCIERS*

 FullSizeRender

 

Présupposer que les personnes qui n’ont pas passé par des expériences atroces soient par le même celles à la psychique « saine », et en même temps, que le psyche de celles qui viennent de vivre – ou ont derrière elles, quelque part dans leur passé – les chocs et les traumatismes qui décalent de ce que connaît un humain « statistique » soient forcement « affaibli », qui les qualifierait, sûrement, à ce que l’on les envoie à « consulter » (nota bene: chez un individu qui n’a ni vécu, ni ne connaît des mêmes choses) est une idée se trouvant parmi les plus insensées dont j’aie entendu dans ma vie actuelle et probablement dans les autres.
À part de ce que la psychologie est aujourd’hui une science obsolète – car ne disposant pas des outils suffisants, ni même appropriés, pour faire une personne guérir des deséquilibrages énergétiques issus de ses vécus traumatiques, la libérer de son karma et la mener à l’état de la happiness – il est vrai également que dans la plupart des mondes individuels crées par les humains, ceux qui devraient « consulter » se trouvent plutôt clairement du côte des personnes qui, elles-mêmes, servent le système des blouses blanches: celui-ci basé sur le principe que les uns parmi les êtres humains soient – suite d’une « fatalité » irrationnelle et dont la question de la source semble rester inintéressante pour l’humanité – destinés à « être malades » et les autres – dans l’inconnaissance complète de la vie de leur proche – à « les » soigner et – quelle arrogance – statuer de leur état.
Un livre parlant de l’Ho’oponopono – que j’ai acheté par hasard pendant que je m’approfondissais encore dans la DEKODYKA** et que, malgré plein des choses intéressantes y contenus j’ai jeté hâtivement à l’époque en m’étant rendu compte que la méthode se caractérise de ce que je trouve inacceptable : l’addiction au « pardon » et l’imposition aux individus de cette démarche (le « pardon », comme dans toutes les religions, devient dans l’Ho’oponopono comme si un Dieu lui-même) mentionne l’exemple d’un docteur exceptionnel: menant durant plusieurs années à la guérison les soi-disant « fous » dans un hôpital psychiatrique.
Pendant qu’au temps de tous ses prédécesseurs les « cas désespérants » en restaient, les « fous » sombraient dans leur folie et les « malades » en devenaient encore plus, dès l’arrivée du guérisseur évoqué ici, à la façon étonnante, les « éternels inguérissables »… arrivaient à la santé.
Le « docteur » ne voyait pourtant ni d’un seul parmi ces personnages: il restait dans son cabinet et – en regardant un par un les dossiers des personnes concernées qui se trouvaient là, dans le même bâtiment – seul, par sa pensée, soignait en lui-même ce qu’il trouvait comme le « diagnostique » dans les « papiers » des « patients »

 

***

Chaque guérisseur qui se dit d’être celui des autres est en réel également un actuel ou un ancien séquellé, un atteint ou frappé par les choses qui lui arrivaient, à lui-même : les guérisseurs sincères et conscients l’avouent pourtant sans l’inquiétude que cela pourrait les dépourvoir de leur aréole des « êtres suprêmes », et les moins sincères, le plus souvent succombant à une tentation de camoufler le fait d’avoir eu leurs propres blessures – prétendent de thérapeutiser les autres pendant qu’ils thérapeutisent – en même temps, ou surtout… eux-mêmes.

 

LES GUÉRISSEURS ET LEUR RÔLE

 

Quoi qu’il ne vous ait arrivé dans la vie, à quel point la chose ne soit atroce…
vous avez en vous tout ce qu’il vous faut pour en guérir.
L’esprit et le corps de l’humain a été équipé en cela : il en dispose de tous les outils.
« L’autre » – s’il y en a, si vous l’engagez dans ce processus (le plus souvent pour l’accélérer, puisqu’il est vrai qu’en général le processus de la guérison naturelle des traumatismes est très lent) – n’est que le facteur déclencheur d’un mécanisme naturel; et une chose est importante: autant qu’il il ne reconnaîtra pas qu’en catalysant votre guérison il guérit également soi-même, autant qu’il ne verra en vous soi-même – il ne « guérira » personne.

 

***

Vous avez eu les expériences traumatisantes…?
Les vécus qui choquent les autres…?
Ne laissez surtout pas ceux « autres », du monde « moyen » – dont la première réaction à ce qui arrive dans l’univers autre que leur propre, est la peur bleue, l’épouvante et la terreur – à prendre maintenant le volant de VOTRE vie, à VOUS guider, à VOUS piloter, à VOUS diriger (le plus souvent, en vous envoyant chez les soi-disant « spécialistes » qui – regorgeant des « diplômes » édités par le balancier – n’ont jamais vécu de ce qui a été votre épreuve).
Les « professionnels » accrédités et vous imposés par les balanciers servent – à part de servir aussi aux autres, pas plus glorieuses, choses – à rendre possible de décharger le poids de la responsabilité commune pour certaines choses qui arrivent sur le monde, des consciences de ceux à qui cette responsabilité pèserait trop et qui refusent donc la reconnaître.
Ces efforts à conduire les personnes ayant derrière elles un vécu spécifique, à se soumettre à un processus n’ayant rien à voir avec l’épanouissement, à entrer dans un dispositif infantilisant, n’est que le symptôme de ce que l’humanité – toujours encore – se trouve inchangéablement à l’étape de la conscience sur lequel la plupart des individus est gouvernée que par leur peur de ce qu’ils trouvent inimaginable, inconcevable et donc « probablement pas vrai ».
La plupart – ne pouvant pas se figurer que certaines choses et certains vécus qu’ils trouvent insurvivables sur ce monde sont pourtant possibles et bien existantes – préfèrent de présupposer que ceux et celles qui les ont passé(-e)s quand même comme l’expérience et y sont sortis vivant(-e)s,ont dû forcement devenir (et rester…!) « malades » : puisque cela serait ce qui arriverait à eux-mêmes.

 

***

 

On a ici donc à faire avec une indéniable schizophrénie dont l’existence se révèle dans ce schéma :
-> les personnes moyennes – servant aux balanciers et n’ayant pas en même temps derrière elles des expériences faites des vécus choquants et traumatiques – s’acharnent pour faire soumettre les individus chez lesquels l’appareil autoguérissant fonctionne sans déficience, chez les – inventés par le balancier lui-même – « professionnels » de la « guérison »,
-> aux personnes concernées, le balancier lui-même veut faire croire que sans « dispositif » qu’il impose à l’être libre (après rejoindre le dispositif il ne l’est plus), ce processus – pourtant naturel, de la guérison – est impossible***.
De l’autre part, étrangement, les mêmes servants engagés par les balanciers,
insistant avec le zèle qui témoignerait plutôt le fait qu’eux-mêmes auraient un problème, à ce que les personnes ayant derrière elles un/les vécu(-s) traumatique(-s) consacrent leur énergie, leur temps et leur statut de l’Humain-Dieu aux « visites » énergétiquement-gaspillantes des soi-disant « spécialistes »,
cela – aussi soi-disament – « pour guérir »
ne manifestent guère de leur bonheur suite d’être informés que la personne,
sans « intermédiaire » (-im)posé sur son chemin par le balancier,
ne se trouve point dans l’état qui la qualifierait à être soumise à une « gestion » extérieure****, ou a guéri – à la façon pour les mainteneurs des balanciers « magique » : « seule », « spontanément», sans « assistance », « elle-même »…


MOUVEMENT & CRÉATION. LES VRAIS « MÉDICAMENTS »
ET LE PARANOÏA DES SUBSTANCES CHIMIQUES

 

Ce n’est pas les « médicaments », qui possèdent la force qui soigne : ici, aussi c’est notre pensée. Ce qui semblait pas du tout évident encore il y a certain temps et à la plupart des personnes a été aujourd’hui confirmé au cours des diverses expériences. Une d’elles, par exemple, consistait à montrer les réactions de l’organisme humain à deux groupes des substances chimiques : laxative et l’autre, ayant l’action exactement contraire. Seulement, à deux groupes des personnes participant dans ce test on ne l’a pas dit : les individus, sans y faire de la différence, ont été informés que la substance servie était un purgatif…
Suite de quoi, chez les deux groupes, on a obtenu effectivement le même effet : celui de la purgation…
…Pas la pensée donc serait ce qui crée nos réactions…?
…Qui en doute encore…?

 

***

 

Au temps où le mot « médicament » ne s’associait pas encore avec les drogues handicapant et écorchant l’humain de la force qui – sans elles – était la sienne, avec les pharmacies et avec organisées par le système des balanciers addictions psychologiques et physiques, il signifiait simplement: « prendre soin ».
Aujourd’hui, tout ce qui se trouve dans les magasins de la vente de la dépendance en comprimés devrait porter plutôt le nom des addicteurs et des vassalisateurs.
…Les meilleurs « médicaments » – dans le sens originel de ce mot – si ce soit pour se ressourcer ou si ce soit pour guérir des traumatismes – sont, et resteront toujours :
le bain dans le son,
le chant,
la danse,
le YOGA,
la création
et le défoulement physique.
BOUGER ET CRÉER – cela est la nature de l’humain, qui – sur un niveau étant une matière, sur l’autre est quand même une vibration, un ensemble des certaines fréquences, un être merveilleux ressemblant une onde électrique… BOUGER ET CRÉER – comme tout en lui-même bouge et crée chaque instant un nouveau monde, c’est aussi faire ouvrir, dans son corps (physique, éthérique, énergétique) les channels of the flow de l’énergie : qui chez les personnes malades ne passe pas,
y stagne, reste bloqué.
…Quant à ce que la société a nommé les « médicaments » et qui n’est que l’artifice et la chimie, ceux qui, dans le monde dont le fonctionnement est basé sur les plus diverses addictions ont perdu leur instinct originel de rejeter les choses nocives, je propose d’écouter – ou lire – le professeur Stanisław Wiąckowski :
« Nasze ciala zostaly stworzone z calkowicie naturalnych substancji. Tak wiéc patentowane farmaceutyki sà wiéc dla naszych organizmôw substancjami kompletnie obcymi. Nic zatem dziwnego, ze prawie 100 000 Amerykanôw rocznie umiera wskutek ich zazywania, a setki tysiécy doswiadczajà negatywnych skutkow ich dzialania »*****.
(« Leki są trzecią najważniejszą przyczyną śmiertelności – prof. Stanisław Wiąckowski »
-> à écouter here : www.youtube.com/watch?v=YPRY9evIviM). 

 

***

 

Vous n’êtes pas obligés à confier votre vie aux « docteurs », à ceux qui « savent » – pourtant SUR VOUS – « mieux que vous », vous n’êtes pas obligés à vous rendre aux « médecins ». Vous n’êtes pas obligés à permettre que le balancier – celui de l’industrie des « malades » produits par lui-même vous prenne votre pouvoir que vous possédez jusqu’où vous ne le cédez sans y croire plus.
C’est vous, qui décidez de votre santé, quoi qu’il ne vous arrive comme le choc psychique, c’est vous qui tranchez de l’état de votre esprit et de la suite de votre vie.
Ne soyez plus les marionnettes, sur « l’état » desquelles se sont les autres qui « se prononcent »: ces « autres » à qui vous croyez plus qu’à vous.
Ne rendez pas de votre puissance aux parasites énergétiques,
ne laissez pas à vous enlever de votre déité,
ne permettez pas à vous en écorcher.

Vous n’avez que croire : et vous marcherez sur les flammes.
Vous n’avez même pas besoin d’avoir de la force.

 

➸ ➸ ➸

 

BALLADYNA↑WITCH ☼ PARIS, 4-5 AOÛT 2017
PHOTOGRAPHIE: “JE CONNAIS LE CODE À MON PROPRE…”
(COULEUR DU FOND: CENTRE SIVANANDA DE YOGA VEDANTA À PARIS).

* Les balanciers : les structures parasitaires se nourrissant de l’énergie humaine ; ex. : le balancier de l’industrie pharmaceutique, les appareils de l’« administration », le balancier de la « justice », etc…
** DEKODYKA – la méthode de la dé- et ré-programmation de l’esprit pratiquée en Pologne; inventée par sa précurseuse Daniela Czarska. Aujourd’hui, plusieurs dérivations de cette méthode simple et efficace existent : toujours basées pourtant sur le même principe : dé-programmation, ré-programmation & nettoyage de l’esprit/corps.
*** Je parle dans ce texte des guérisons des expériences traumatiques : mais la même règle concerne tout ce que l’humanité, depuis qu’elle existe (ou… depuis qu’il existe l’industrie pharmaceutique) a nommé une « maladie » : si elle soit psychique ou physique.
**** …Pendant que soumettre l’individu précisément à cette gestion extérieure est le but et le principe de chaque balancier.
***** « Nos corps ont été créés entièrement à partir de substances naturelles. Donc, les produits pharmaceutiques brevetés sont pour nos corps les substances complètement étrangères. Vu cela, il n’est pas du tout étonnant que près de 100 000 des Américains meurent chaque année suite de leur consommation, et des centaines de milles subissent les effets négatifs de leurs actions » (Prof. Stanisław Wiąckowski : « Les médicaments sont la troisième cause de mortalité »). 

 

➸ ➸ ➸

 

 

LA NOURRITURE ÉNERGÉTIQUE (ABOVE ALL, DON’T KILL)

PenultimateFullSizeRender

 

Les humains qui tentent de s’alimenter* de la nourriture cuisinée (cuite, cuite au four, grillée, etc.) donnent à leurs corps un défi en réel impossible : celui d’extraire l’énergie de ce qui a été tué – donc… de ce qui ne la contient plus.
Ils livrent à leur organisme une énergie ne plus existante : puisqu’il n’y a d’aucune en ce qui a été dépourvu de la vie.
Si on voulait parler en accentuant plus la chose, on pourrait dire que ceux qui essaient de nourrir leurs corps (et leurs esprits… !) des produits sans énergie, se livrent la mort : leur vie devient pas seulement de la qualité plus basse, mais également plus courte**.

Il s’agit des produits dans lesquels l’énergie – vivante, scintillante, celle qui resplendit et fait qu’on resplendit, nous aussi, comme la lumière – a été tuée: leurs vibrations sont presque nulles.
…Et cela se voit et sent dans les comportements de ceux gens.

Tout cela dure depuis que la première chose a été tuée par la cuisson ; ou, il faudrait dire plu tôt : un premier être vivant, car probablement il s’agissait d’un animal…
…Au départ, l’homme était devenu donc un criminel : un « cuisinier » des corps des animaux (la cuisson a donné d’ailleurs le début à ce mode chez les humains, de se nourrir en se tuant, et en tuant l’autre), ensuite un « cuisinier » et un tueur de toute l’autre chose, de presque tout ce qui lui servait à se nourrir – et ce jusqu’au qu’aujourd’hui, la plupart des individus de la Terre ne savent même plus (rayé : remplacé par « refusent ») de s’imaginer une vie sans avaler des débris de ce qui a été tue au préalable***.

Et pourtant, ces débris – s’ils soient ceux des corps des animaux, torturés et privés en plus de la liberté aux temps « modernes » en avance, ou s’ils soient ceux des plantes – sont pratiquement irregardables, et leur odeur – ne plus naturel mais perverti – à aspirer, insupportable.

Ces mephitis des « cuisines » sont le plus inbearables, nocifs et impossibles à aspirer s’ils agit des foetidness des corps morts des animaux, bien sûr: cela est comme la version d’un Auschwitz pervertisé: puisque un Auschwitz garni des épices, des « sauces » et des autres « addictifs », eux aussi n’ayant rien à voir avec la nature…

Ici pourtant encore une fois la règle que l’habitude est ce qui décide de tout: et même de ce qu’un humain, celui qui se trouve sur le niveau de procéder en inconscience, aime ou déteste, décide aussi de la vie et de la mort des gens, ainsi que des animaux et des autres espèces.

 

PenultimateFullSizeRender

 

…Veuilles-tu donc – prendre de la conscience du procédé qui – ici et maintenant – a lieu sur la Terre – et veuilles-tu: par tes décisions, par tes choix conscients, te joindre à l’oeuvre de la Libération des Toutes les Espèces – même si tu ne te libérerais pas tout de suite et totalement de l’habitude de livrer à ton corps l’énergie des choses desquels la vie a été enlevée, par un « artiste cuisinier » spécialisé dans cet écorchement énergétique…?

Les Animaux sont les êtres vivants de la Terre les plus proches aux Humains: il est venu le Temps pour les libérer comme premières de toutes les autres espèces, dont la libération va suivre…

 

➸ ➸ ➸

 

* …Une telle alimentation ne pouvant être qu’une tentative.
** N’ayant – et souvent jamais – connu d’un ressenti lié à l’état où on se trouve au niveau énergétiquement plus élevé (ainsi de l’esprit que du corps), les personnes peuvent, bien sûr, penser que leur état énergétique bas est une chose naturelle : et même de le trouver – par les moments – « bon » et suffisant.
Dimitri Wereszczagin – the founder of the « DEIR » (Dalszy Energoinformacyjny Rozwój) & the author of the series of the books based on his researches for the soviet government, on energy, psychotronics, power and undiscovered possibilities of the human mind & body – explains it like that : « Ciało przyzwyczaiło się do takiego obniżonego poziomu energii, dlatego teraz może się pomylić i, przyzwyczajone do głodowej diety, zgromadzi pewną ilość energii i tym się zaspokoi. W rzeczywistości brakuje mu energii do całkowitego uzdrowienia, ale nieprzyzwyczajone do luksusów, ustawiło dla siebie zaniżony poziom energii i uważa to za normę. Jeśli nie pomożemy ciału i nie pokażemy mu, że naprawdę jego poprzeczka energetyczna zawieszona jest o wiele wyżej, ono w dalszym ciągu będzie zadowalać się resztkami. I to jest pierwszą przyczyną zbyt wolnego dochodzenia do zdrowia ».
(D. Wereszczagin: DEIR II. Kształtowanie. Traduction: Marina Mockałło. KOS 2005). 

*** …par une industrie qui y bien gagne « sa vie », et qui devrait porter un label « Kill the Other »…

BALLADYNA↑WITCH
PHOTOGRAPHIE: “SOLEIL” / Plat Nantais (bananes & baies de Goji), marque: Renoux☼Berthomé). 

 

GUÉRISSEZ…! (HEAL) & HEALING SPELL. WITCHES HEAL!

cropped-cropped-cropped-cropped-img_1731redredred32.jpg

 

L’INAUGURATION DE CE SITE SE FAIT CETTE NUIT GRÂCE À UNE SURPRISE –
UN VÉRITABLE CADEAU – QUE RECEVOIR JE VIENS D’APPRENDRE DE FABRICIO L.:
LE COMPOSITEUR DE LA PARTIE INSTRUMENTALE
(“J’addicionné la guitare, sons ambiants
dans une gamme de son que je trouve merveilleux…”)
SUR LA BASE DE MA VOIX CHANTÉE
“GUÉRISSEZ…! (HEAL)”.
LE TITRE DE LA VERSION VOCALO-INSTRUMENTALE
“HEALING SPELL. WITCHES HEAL!”
VIENT DU COMPOSITEUR.

➸ HEALING SPELL. WITCHES HEAL!

VOICES:
BALLADYNA↑WITCH
GUITAR & ACOUSTIC GUITAR:
FABRICIO L.
(For listen ➸ clic sur l’image)

cropped-cropped-cropped-cropped-img_1731redredred32.jpg

➸ GUÉRISSEZ…! (HEAL)

VOICES:
BALLADYNA↑WITCH
(SESSION TEMPLATE)
(For listen ➸ clic sur l’image)

cropped-cropped-cropped-cropped-img_1731redredred32.jpg

 

 

➸ ➸ ➸

ABOUT “GUÉRISSEZ…! (HEAL)” & “HEALING SPELL. WITCHES HEAL!”

 

…CELA NE PARLE PAS SEULEMENT DE LA GUÉRISON DE CEUX QUI SONT “MALADES” DES MALADIES PHYSIQUES (“MALADES” A ÉTÉ PRIS ICI ENTRE LES GUILLEMETS PUISQUE LA WITCH NE CROIT PAS EN “MALADIES”: ELLE NE CROIT QU’EN CORPS ET L’ÂME QUI RÉAGISSENT À CE QUI LES ENTOURE*; ET ICI ENCORE, SEULEMENT SI LA PENSÉE DE LA PERSONNE ENVISAGE UNE TELLE RÉACTION, ET SI ON POSSÈDE DANS SON PROGRAMME INTÉRIEUR SON ÉVENTUALITÉ ET L’IMAGE DE SOI-MÊME QUI POURRAIT SE LIER AVEC… OU, À CE QU’ON Y INJECTE COMME LA “NOURRITURE”, DANS QUELQUE SOIT FORME: MATÉRIELLE, ÉNERGÉTIQUE, AFFECTIVE…).
CELA PARLE AUSSI – OU MIEUX: SURTOUT – DE LA GUÉRISON DE CEUX QUI – SUITE DE LA PROGRAMMATION DESTRUCTIVE, SOUVENT CRUELLE – N’EN PEUVENT PLUS, CELA PARLE DE CEUX QUI ONT DANS LEUR PROGRAMME INTÉRIEUR UNE IMAGE DU MONDE, INCONCEVABLE – DANS LEQUEL, POUR VIVRE, IL N’Y A QUE SUIVRE LE CHEMIN PAS VOULU – DISONS, PAR EXEMPLE: DE L’ESCLAVE (“EMPLOYÉ” QUI EN SOUFFRE, SOUVENT SANS LE RECONNAITRE, ETC…) – OU… MOURIR; 

CELA PARLE DES CRUELS –
MAIS CELA PARLE AUSSI DE LEURS VICTIMES; 

CELA PARLE DE CEUX QUI S’APPROPRIENT LA VIE DE L’AUTRE – 
MAIS AUSSI DE CEUX PARMI LES HUMAINS
A QUI ON A ENCODÉ DANS LEURS ESPRITS
QU’ILS DOIVENT LA “RENDRE”,
OU DE NE PAS L’AVOIR DU TOUT;

CELA PARLE… DES TUEURS DU XXI SIÈCLE:
DES BOUCHERS,
CEUX INCONSCIENTS DU FAIT QU’ILS NE FONT QUE REPRODUIRE
L’OEUVRE HORRIBLE DES NAZIS DU SIÈCLE DERNIER,
EUX AUSSI ÉTANT L’OBJET DE LA PARFAITE PROGRAMMATION;
CELA PARLE DE CEUX BOURREAUX
ET CELA PARLE DE LEURS ENFANTS QUI
– EN REGARDANT, EN IMPUISSANCE,
EN ENREGISTRANT DANS LEURS CERVEAUX LES IMAGES IMPOSÉES
DE LA CRUAUTÉ ET DE LA FOLIE HUMAINE INCARNÉE
SUR LES AUTRES “RACES”
DEVIENNENT D’ORES ET DÉJÀ FOUS ET MALADES;
CELA PARLE DES ACHETEURS DES CORPS DES SENTIENT BEINGS:
SI CE SOIT LES CORPS DES HUMAINS OU SI CE SOIT LES CORPS DES ANIMAUX…

CELA PARLE DE CEUX QUI ONT VÉCU L’INVIVABLE
ET N’Y SONT PAS SORTIS ENTIER(E)S… 

CELA PARLE DE CEUX QUI – DÈS AUJOURD’HUI –
VEULENT TROUVER LA CLÉ,
L’ÉNERGIE CRÉATRICE.
CRÉER LES OEUVRES
OU CRÉER LA HAPPINESS,

EN EUX ET PARTOUT AUTOUR,
EN DONNANT LA FORME MATÉRIELLE
À TOUT CE QU’ILS DÉSIRENT QUE SOIT RÉEL.
CELA PARLE DE TOUS CEUX QUI NE RÊVENT
QUE DE LA LIBERTÉ
ET DE TOUT POSSIBLE. 

…ET TOI, ENFANT, ADULTE OU ANIMAL  
HEAL DE LA VIOLENCE QUI T’A ÉTÉ FAITE…!
HEAL, SI C’EST ENCORE POSSIBLE.
…TOUT – EST POSSIBLE. 

 

➸ ➸ ➸

 

BALLADYNA↑WITCH ➸ PARIS / WORLD ➸ FEBRUARY-MARS 2017.
* QUAND ON PARLE DES “CORPS ET L’ÂME QUI RÉAGISSENT À CE QUI LES ENTOURE”,
ET QUI LE FONT EN CRÉANT LA MALADIE OU LA SANTÉ DE CHAQUE ÊTRE HUMAIN,
ON PEUT AVOIR L’IMPRESSION QU’IL S’AGIRAIT ICI D’UN CERCLE VICIEUX,
VU QUE “L’EXTÉRIEUR” QUI PEUT SE MONTRER CHEZ CERTAINES PERSONNES
INSUPPORTABLE ET DE CRÉER LA RÉACTION NOMMÉE “LA MALADIE”
SEMBLE SOUVENT INALTÉRABLE,
PAS RÉCEPTIF À QUELCONQUE TENTATIVE QUI AURAIT POUR LE BUT DE LE CHANGER.
MÊME SI ON ARRIVE AU NIVEAU DE LA CONSCIENCE SUR LEQUEL ON SAIT QUE LE CRÉATEUR
DE TOUT LE MONDE MATÉRIEL QUI ENTOURE UN HUMAIN, EST LUI-MÊME,
ON PEUT ENCORE NE PAS AVOIR DES “OUTILS”
D’AGIR ET NE PAS SAVOIR “OÙ” LES CHERCHER.
…LA PROJECTION DU MONDE INTÉRIEUR DE L’HUMAN-DIEU,
DE SA PENSÉE, POURRAIT DONNER DONC LA MALADIE À LUI-MÊME…?
CERTAINS PEUVENT RESTER DANS LA CONVICTION ILLUSOIRE
QU’ON PARLE ICI D’UNE FATALITÉ
(C’EST LE NIVEAU OÙ L’IDÉE DU DIT “CERCLE VICIEUX”
SE MANIFESTE).
EN RÉEL IL EST TOUT AU CONTRAIRE: CETTE PREMIÈRE ÉVENTUALITÉ
– OÙ LA RÉPONSE DU CORPS OU DE L’ESPRIT HUMAIN EST “LA MALADIE” –
SE TROUVE À TRANSFORMER ÉGALEMENT PAR L’HUMAIN LUI-MÊME.
ET CELA PAS PAR QUELCONQUE “ACTION” AYANT POUR LE BUT
D’INFLUENCER DE L’EXTÉRIEUR CE QUI SE PASSE À L’INTÉRIEUR:
MAIS EN COMMENÇANT DE LÀ OÙ TOUT LE “MATÉRIEL”,
TOUT CE QUI SE “VOIT”, PREND SON DÉBUT…